Dawno temu, wielu prostych ludzi od Amazonii po Kurpie obawiało się, że fotografowanie zabiera duszę fotografowanemu.
Wbrew pogardzie dla nieoświeconych, myślę, że w tej pierwotnej intuicji zawierał się jakiś wgląd w istotę aktu wypalania
światłem obrazów ludzkich.

Rysy twarzy widać także na strasznym, paszportowym zdjęciu en face, na którym nawet najpiękniejsza dziewczyna
wygląda jak kryminalistka i najsubtelniejszy młodzieniec jak bandyta – jednak w prawdziwym portrecie widać duszę człowieka.

I na tym właśnie polega sztuka portretu i tym portret różni się od milionów fotek powstających w każdej sekundzie
na planecie ziemia – światło na matrycach canonów Magdy i Michała Kryjaków rysuje coś więcej niż tylko ludzkie wizerunki.

I tak – patrząc na zdjęcia, których byłem bohaterem, dowiedziałem się o sobie czegoś,
czego nigdy jeszcze nie powiedziało mi lustro.

Szczepan Twardoch, pisarz